Nasze hity i kity wyprawkowe

W internecie jest już mnóstwo artykułów na temat wyprawki dla noworodka, ale mimo to ciągle dostaję od Was pytania, co polecam, a co jest tylko gadżetem, który w rzeczywistości się nie przydaje. Fakt, że obecnie na rynku jest dostępnych mnóstwo rzeczy dla maluszka wbrew pozorom nie ułatwia wyboru przyszłej mamie. Hity, o których piszę sprawdziły się nie tylko u nas, a u zdecydowanej większości mam, które znam, natomiast kity u nas, u Was wcale nie muszą być nieudanym zakupem – pamiętajmy, że każde dziecko jest inne. 

Hity:

  • Poduszka do karmienia. Przydaje się szczególnie przy pierwszym dziecku, gdy jeszcze nie do końca wiemy, jak trzymać dziecko do karmienia i gdy cały proces karmienia trwa długo. Z użyciem poduszki dziecko wygodnie leży, swobodnie możemy je przystawić do piersi/podać butelkę i mieć wolne ręce. Biorąc pod uwagę znaczącą liczbę czasu, jaką początkowo spędza się na karmieniu, to jest to naprawdę wielka ulga dla kręgosłupa i bicpesów 😉
  • Leżaczek Babybjorn. Przyznam szczerze, ze to mąż chciał kupić ten bujaczek, ja chciałam jakiś elektryczny. Zupełnie nie przemawiał do mnie bujaczek, w którym dziecko musi balansować swoim ciałem, aby się bujać, a tym bardziej nie przemawiała do mnie jego cena. Mąż jednak postawił na swoim i okazał się to najlepszy zakup. Córka uwielbiała w nim siedzieć, bujać się i obserwować co się dzieje dookoła, syn teraz ma dokładnie tak samo. Dużym plusem jest fakt, że leżaczek składa się na płasko, więc można go łatwo schować w mieszkaniu lub do bagażnika (niejednokrotnie przydał się nam na wyjazdach).
  • Przewijak. Wiem, że niektórzy rezygnują z tego zakupu i przewijają dziecko na łóżku, kanapie itp., ale uwierzcie mi, że kręgosłup podziękuje Wam za przewijak (można go umieścić na łóżeczku, jeśli nie kupujecie komody na dziecięce ubranka).
  • Chusta. U nas sprawdziła się już przy córce, która od 4 miesiąca życia niespecjalnie lubiła jeździć w gondoli, natomiast przy drugim dziecku nie wyobrażam sobie jej nie mieć. Nie decydowaliśmy się na podwójny wózek, bo obawiałam się, że synek może tak samo jak siostra nie lubić gondoli (co się niestety sprawdziło), więc większość moich wyjść z dwójką dzieci przebiegała w konfiguracji: córka w spacerówce/na nogach, maluszek w chuście.
  • Szumiś. Przy córce nie mieliśmy (czasem włączaliśmy szum z aplikacji na komputerze), przy synku nam się sprawdza. W ciągu dnia wycisza hałasy generowane przez starsze dziecko ;), a w nocy maluszek przy szumie szybciej zasypia. Kupiliśmy chyba najbardziej popularnego Szumisia marki Whisbear, a od cioci dostaliśmy szumiącego króliczka Moonie i takiego króliczka bym Wam polecała. Oprócz tradycyjnego szumu ma m.in. opcję włączenia melodyjki czy odgłosu bicia serca, a dodatkową zaletą jest światełko. Ponadto nie jest zasilany bateriami, a ładowany przez USB.
  • Body kopertowe i pajace zapinane na zamek. Body kopertowe zdecydowanie polecam wszystkim początkującym rodzicom. Można rozłożyć body na przewijak, na nim położyć dziecko, zapiąć i po sprawie. Bez ruszania delikatnej główki 😉 Pamiętam, że przy córce bardzo nie lubiłam bodziaków zakładanych przez głowę (przy drugim dziecku nie miałam już takich obaw, żeby założyć czy ściągnąć coś przez głowę). Co do pajacyków to lepiej niż guziczki sprawdza się zamek. Ten kto wymyślił pajacyki zapinane na milion guzików, chyba nigdy nie zmieniał (półprzytomny) w nocy pieluchy płaczącemu niemowlakowi.
  • Kokon/Gniazdko. Teoretycznie dziecko leżąc tam ma ciasno i czuje się bezpiecznie, jak w brzuchu mamy. Nasz kokon był dość szeroki, więc maluch wcale nie był tam „skrępowany”, ale mimo to bardzo lubił tam spać.

Kity:

  • Otulacz bawełniany. Przy synku nawet nie próbowaliśmy, w pamięci wciąż mieliśmy, jak córka go nie lubiła i zaraz po zapięciu próbowała się z niego wydostać.
  • Smoczki. Córce dosyć późno próbowaliśmy podać smoczek i nie polubiła się z nim. Drugi maluszek wiedział co to smoczek już w czwartym dniu życia. Używał go jakoś do siódmego ;), później wypluwał od razu.

Dajcie koniecznie znać, co się sprawdziło u Was.

Może Ci się także podobać

2 komentarze

  1. Zdecydowanie leżaczek BabyBjorn- też doceniamy możliwość zabrania go dosłownie wszędzie (restauracja hotelowa, wakacje, do rodziny), posłużył nam aż 8 miesięcy, aż Ada zaczęła raczkować. Kokon był zbawieniem na samym początku, chusta tez uratowała nam pare razy życie. Nasza akurat bez smoczka ani rusz.. 🙂 no i jeszcze dużo kawy i przekąsek na pierwsze tygodnie życia z maleństwem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *