Jak ułatwić dziecku adaptację do przedszkola

Wakacje w pełni, ale rodzice, których dzieci we wrześniu zaczynają przygodę z przedszkolem, na pewno zaczynają już myśleć, jak to będzie, czy nasza pociecha sobie poradzi i czy oni sami sobie z tym poradzą. Z jednej strony cieszymy się na kolejny etap w życiu naszego maleństwa, jesteśmy z niego dumni, z drugiej strony towarzyszą nam pewne obawy i strach. Podzielę się z Wami naszymi doświadczeniami, jak ułatwić i sobie i dziecku ten trudny czas. Myślę, że zrozumienie, że dla malucha to bardzo trudny okres jest kluczowe. Przecież do tej pory przebywało głównie z nami, czuło się bezpiecznie, wiedziało, co dokładnie je czeka, a teraz ma znaleźć się w obcym miejscu, wśród obcych ludzi. Nic dziwnego, że dziecko może odczuwać strach, lęk, niepokój, że czuje się zagubione i płacze. To naturalne – nie wypierajmy tych uczuć u dziecka, dajmy mu czas na oswojenie się z nową sytuacją. Jeden maluch bardzo szybko odnajdzie się w nowej rzeczywistości i nawet nie spojrzy na nas biegnąc prosto do sali, inny będzie czuł się zagubiony kilka tygodni.

My tą sytuację przeżywaliśmy dwa lata temu. Starszą córkę oswajaliśmy z myślą, że pójdzie do przedszkola, do innych dzieci już kilka miesięcy wcześniej. Wybrana przez nas placówka organizowała dni adaptacyjne w obecności rodziców, co uważam za naprawdę ogromny plus. Ostatnie pięć dni sierpnia chodziłam razem z Lilą na kilka godzin zajęć. Muszę przyznać, że od początku córka nie miała żadnych oporów – podczas gdy niektóre mamy siedziały z dziećmi na środku sali, ja mogłam spokojnie obserwować z boku. Także w dni, gdy rodzice opuszczali salę, córka bez problemu żegnała się ze mną i zostawała z paniami i innymi dziećmi. W domu podkreślaliśmy, że świetnie sobie radzi, chwaliliśmy ją, córka słyszała też jak rozmawiając z mężem zachwycamy się samą placówką czy podejściem pań (do tej pory zresztą uważam, że jej wychowawczynie to złote kobiety). W pierwszych dwóch tygodniach września pojawiały się jakieś kryzysy, ale zawsze dosyć szybko zostawały opanowane. Zazwyczaj udawało się rozmową i tłumaczeniem, że panie i dzieci czekają, że poprzedniego dnia wróciła bardzo zadowolona, że przecież mama ją zawsze odbiera po zupce/obiadku (ważne, żeby trzymać się obiecanej pory odbioru dziecka!), czasem trzeba było dodać, że po przedszkolu pójdziemy na lody 😉 (nie stosujmy jednak systemu nagradzania codziennie; nie wymyślajmy też, że w przedszkolu będzie coś, czego w rzeczywistości nie ma). Oczywiście pytaliśmy też na bieżąco, czy jej się podoba, co najbardziej tam lubi, czy może coś się stało itp. 

Zgodnie z radami, które otrzymaliśmy z przedszkola córkę odprowadzał mąż (teoretycznie powinna robić to osoba, z którą łatwiej się dziecku rozstać), rezerwując sobie odrobinę więcej czasu, żeby wszystko przebiegało w spokoju, jednak starał się, żeby samo pożegnanie w szatni przebiegało szybko i sprawnie (wiadomo, że czasem córka potrzebowała więcej czasu na rozmowę czy przytulasy – i to też jest okey). Zawsze odprowadzał córkę z uśmiechem na twarzy i pozytywnym nastawieniem, nie okazywał smutku czy lęku – w końcu dziecko we wszystkim nas naśladuje, prawda? 

Tak jak napisałam wcześniej: na początku maluch może czuć się niepewnie, niechętnie chodzić do placówki czy już w domu po południu odreagowywać złością i płaczem. To naturalne, wspierajmy go, rozmawiajmy i dajmy mu czas. Jeśli ten okres się przedłuża warto skonsultować to z nauczycielem i może wspólnie ustalić, jak można pomóc dziecku. 

Dajcie znać, jak Wasze pociechy przeszły okres adaptacji do przedszkola albo jeśli w tym roku czeka Was ta przygoda. Trzymam kciuki za wszystkie maluchy! I ich rodziców 😉

Może Ci się także podobać

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *